Na kawowej mapie Warszawy niewiele jest miejsc na prawdę godnych polecenia. Redakcja tego postu nie jest dla mnie łatwa, ponieważ niezwykle ciężko zdobyć mi się na obiektywną opinię. Nie widzę jednak sensu niepotrzebnie się męczyć i będzie wpis subiektywny 🙂

 

kawczyk

Kolarski Cafe to specyficzna miejscówka.Wiadomo,że weganie, wegetarianie, biegacze i inni sekciarze mają tu ciężko,ale i tak lubią to miejsce. Powstała z myślą o zaspokojeniu potrzeb rzecz jasna kolarzy i klientów sklepu. Nie spodziewaliśmy się, że właśnie tak się sprawy potoczą.

Jako, że mleka nie lubię od maleńkości nie widziałam większego problemu, ażeby w tak oryginalnym miejscu postawić na alternatywę. Jak szaleć to po całości. Oczywiście w menu można zastać mleczne delicje,ale jedziemy od początku.

Kolarski jak długi i szeroki kawę definiuje jako napar nieskażony mlekiem, syropem smakowym, dietetyczną bitą śmietaną czy piankami marshmallows (które wyglądają jak stopery do uszu). Do przygotowania czarnych delicji mamy odpowiednie sprzęty i najlepsze ziarenka. Można tu zastać cukierki od Java Coffee Company. Co miesiąc nowe specjały z całego świata wypalają specjalnie dla nas i przywożą jeszcze ciepłe, ażeby degustować, siorbać i chlipać. Z rodzimych palarni, zdarza się, że i z Wrocławia skapnie trochę Czarnego Deszczu (spacjalnie dla czarnych dusz z srwisu). Zdarza się, że Mat wpadnie do sklepu. z kawą z różnych zakątków Europy i nie tylko. Często goszczą tu Five Elephant,The Barn (ciekawy,to przypadek z nazwą) i Duble Shot. A na bieżąco trzeba sprawdzać,czy jakieś inne pyszności nie wjechały na bar.

Czym się rządzimy? Chemexem, dripem i Aeropressem .

A jeśli jesteście otwarci na kawowe eksperymenty i nowe smaki, to Kolarski jest idealnym miejscem (nie chodzi wcale o odkrywanie smaku soli w kawie,czy wyczuwaniu delikatnych subtelności przy zalaniu kawy wodą z np. paróweczek). Każde z tych urządzeń dostarczy innych wrażeń smakowych, a najłatwiej będzie tego doświadczyć parząc w każdym z nich tę samą kawę. Zdziwieni będziecie różnicami. Najlepiej zrobicie, jeśli zdecydujecie się na atestowanego przeze mnie kawopodawcę, zwanego dalej baristą, a wygląda on (mniej-więcje) tak:

+/- długość i kształt brody. Wikiński wyraz twarzy- konstans;

który będzie w stanie w sposób najbardziej kompleksowy i rzeczowy wyjaśnić wam co z kawą zrobił i dlaczego. Co chciał uzyskać,czym Cię urzec i poprawić Ci nastrój, bądź też wyrazić, jak bardzo nieporządanym jesteś gościem. Mrówka potrafi z dużą dokładnością wyjaśić czemu wynalazł swój własny sposób na składanie filtra, oraz czemu nie poda Ci do dripa mleka.

Jeśli jednak zaryzykujesz wybór innego kawopodawcy, już śpieszę z informacjami, czego możesz sie spodziewać:

Poldek Szablozęby:

Poluś ukręci Ci zacne espresso, nawet z nakeda. Nie proś go o kawę z mlekiem

IMG_20131030_142650

Bart: całkiem spoko espresso, przy dobrym nastroju godny flat white. Trzeba sprawdzać nastrój 😉

10364117_10152437568759084_5014799803965090595_n

Co do standardów kawowych, rzecz jasna jest wszystko i więcej. Jako jedni z piewszych korzystali z naked portafiltra. Cóż to za cudo? Ano jest to kolba bez wylewek, z samym tylko sitkiem. Kawa godna uwagi, polecenia i testowania, oraz przy umiejętnym parzeniu niezwykle efektowna. Gruby pojedyńczy strumjień kozackiego espresso płynącegowprost do filiżanki. Zacne smakołyki.

pobrane

W młynku mieszka specjalna mieszanka Kolarskiego. Idealnie połączone ziarna z Etiopii, Brazylii i Indonezji, które są pełne w smaku, o bogatym aromacie i perfekcyjnie zgrane. Espresso wydaje się bardzo krągłe w smaku, o sporej kwasowości i posmakach, które odkryjecie sami. Doskonale sprawdza się w kawach mlecznych nie gubiąc swojego charakteru. Kolarski to jedno z tych miejsc, gdzie wiedzą czym jest porządny flat white i nie podają cappuccino w rozmiarze XXL. Co prawda zastaniesz kilka syropów smakowych,ale to przebłysk wspaniałomyślności i sygnał, że pomimo, iż złą kroczysz ścieżką, jest szansa na nawrócenie i pokażą Ci, gdzie szukać prawdziwych skarbów.