O studiowaniu na AWFie, kończącym się sezonie oraz przygotowaniach do startu w zawodach Ironman 70.3 na Rugii opowiada Kuba Goliniewski.

 

Przeczytaj także część pierwsządrugą wywiadu.

Z Jakubem Goliniewskim, triathlonistą, zawodnikiem Kolarski.eu Team, zwycięzcą cyklu zawodów tritahlonowych Volvo Triathlon Series 2014 na dystansie ¼ IM o studiach i ostatnim sezonie rozmawia Michał Grzybowski.

Po liceum  przyszedł czas na studia…

Tak, wybór wydawał się oczywisty – Akademia Wychowania Fizycznego w Katowicach. Tu był mój klub, tu dostałem świetne warunki do łączenia treningu ze studiowaniem – specjalny tok nauczania, który pozwala mi na częste wyjazdy, ponadto stypendium i inne profity. Z perspektywy dwóch lat mogę powiedzieć, że to była kolejna dobra decyzja w moim życiu. Na innych studiach z pewnością nie dałbym rady łączyć treningów ze studiami w taki sposób, aby żadna z tych dwóch rzeczy nie ucierpiała.

A jak zmieniły się Twoje treningi i cele?

W pierwszym roku studiowania dalej współpracowałem z trenerem Szłapką w obszarze roweru i biegania, a pływałem z sekcją pływacką AZSu w Katowicach. Cel był taki sam jak co roku – zdobyć medal Mistrzostw Polski w triathlonie, obojętnie na jakim dystansie. Najbliżej tego byłem na Mistrzostwach Polski na dystansie długim, gdzie zająłem 4 miejsce wśród seniorów i 1 w swojej kategorii wiekowej. Od tamtych zawodów podjąłem decyzje, że będę próbował swych sił tylko w dystansach dłuższych i tutaj będę szukał swojej szansy. Z różnych przyczyn ta decyzja zbiegła się także z decyzją o zakończeniu współpracy z p. Szłapką i tym samym o odejściu z AZSu Katowice. Od tego sezonu moim nowym trenerem jest Piotr Netter. Współpraca z nim układa się bardzo dobrze (co zresztą widać po wynikach) i mam nadzieję, że będziemy jeszcze długo ze sobą trenować.

W sezonie 2014 reprezentowałeś już żółto-szaro-czarno-białe barwy Teamu Kolarski.eu. Jak tam trafiłeś?

Można powiedzieć, że był to szczęśliwy zbieg okoliczności. Mata (jeden z założycieli Kolarski.eu – przyp.red.) poznałem dzięki wujkowi na zawodach w Ślesinie w 2013 r. Przed rozpoczęciem kolejnego sezonu odezwał się do mnie z propozycją współpracy, a warunki jakie zaproponował były nie do odrzucenia.

1507591_332295803562166_8222785937201852891_n

Mat i Kuba na mecie Orlen Warsaw Marathon (2014).

Czy oznaczało to “de facto” wyjście poza struktury szkolenia PZTri?

Użycie określenia “szkolenie PZTri” jest dość dużym nadużyciem, bo owe praktycznie nie istnieje. Ale rzeczywiście, w tym roku na pewno bardziej oddaliłem się od struktur związku, obrałem bardziej komercyjną drogę. Moim celem nie są już Igrzyska Olimpijskie, a Mistrzostwa Świata Ironman. Niemniej jednak dalej będe walczył o miejsce w kadrze narodowej.

Porozmawiajmy o obecnym sezonie. Zacząłeś bardzo pechowo.

Tak, to fakt. Moim pierwszym startem w tym sezonie był Elemental Triathlon Olsztyn. Wszystko zapowiadało się dość dobrze, byłem w niezłej formie. Niestety o wszystkim zadecydowało pływanie, gdzie po 200 metrach straciłem okularki, co w rezultacie przyczyniło się do bardzo słabego czasu na pływaniu. Do tego, były to zawody z draftingiem (dozwolona jazda bezpośrednio za poprzedzającym zawodnikiem pozwalająca na wykorzystanie tunelu aerodynamicznego – przyp. red.), gdzie po marnym pływaniu nie miałem grupy, do której mógłbym dołączyć i pozostało mi tylko patrzeć, jak czołowa grupa się ode mnie oddala. Na koniec, podczas biegania złapałem jeszcze drobną kontuzję. To na pewno nie były wymarzone zawody.

Zdjęcia z mety z zawodów w  Radkowie również nie pokazywały Cię uśmiechniętego.

Start w Radkowie kosztował mnie dużo wysiłku. Myślę, że nie byłem do końca gotowy na tak górzystą trasę, zarówno na rowerze jak i podczas biegania. W ostatniej konkurencji zaczęły mnie łapać straszne skurcze, których wynik mogłeś zobaczyć właśnie na wspomnianych fotografiach.

10453321_350109625114117_4520524096086887371_n

Kuba po zawodach w Radkowie. fot. Paweł Murak

W tym sezonie postawiłeś jednak głównie na start w całym cyklu Volvo Triathlon Series, który z resztą wygrałeś…

Całe VTS świetnie wpasowało się w mój kalendarz. Zawody z tego cyklu były bardzo dobrym sprawdzianem przed dwoma głównymi startami w sezonie. Pierwszy z nich, czyli Mistrzostwa Polski na dystansie długim już za mną (odbyły się one w lipcu w Poznaniu). Za tydzień czeka mnie jeszcze Ironman 70.3 na niemieckiej wyspie Rugia. Wracając do VTS to sama walka w tym cyklu była dość zacięta, ale w rezultacie udało mi się wygrać 3 razy, co zapewniło mi wygraną także w klasyfikacji generalnej.

A jak wspominasz Poznań? Na swojej stronie napisałeś, że wykonałeś plan minimum…

W Poznaniu po cichu liczyłem na więcej. Bardzo chciałem zdobyć seniorski medal Mistrzostw Polski, a skończyłem na 6 miejscu (5 wśród reprezentatów Polski). Całe zawody wygrał reprezentant Australii. Ostatecznie zająłem 3 miejsce w  kategorii wiekowej do 23 lat. Rywalizację przegrałem przez jazdę na rowerze. Nie wiem co się stało, ale tego dnia nie miałem mocy. Mam nadzieję, że uda mi się zrehabilitować na Rugii.

Rugia to drugi najważniejszy dla Ciebie start w sezonie, a zarazem pierwszy w zawodach pod znakiem Ironmana?

Tak, nigdy wcześniej nie startowałem w zawodach pod egidą World Triathlon Corporation, federacji odpowiedzialnej za organizację zawodów z serii Ironman. Na pewno będzię to duże doświadczenie, a także możliwość porównania, jak organizacyjnie Polska wypada na tle świata. Nie ukrywam, że na te zawody jadę tylko z jednym celem, jakim jest kwalifikacja na Mistrzostwa Świata. Wiem, że nie będzie to łatwe, ponieważ w mojej kategorii prawdopodobnie będzie przyznany tylko jeden slot (jedno miejsce kwalifikacyjne), dlatego jadę tam po wygraną w kategorii. Lista startowa jest obsadzona mocnymi triathlonistami, ale ja, cytując klasyka, “tanio skóry nie sprzedam”.

Jak będzie wyglądał Twój ostatni tydzień przed startem w Rugii?

Ostatni tydzień jest przede wszystkim nastawiony na regenerację. Jest to bardzo ważny okres, w którym większość czasu spędzam raczej na treningu mentalnym niż fizycznym. W tym czasie ważna jest też odpowiednio zbilansowana dieta, która będzie zawierać pełnowartościowe produkty – takie, które dadzą mi energię w dniu startu.

Na czym polega trening mentalny? Automotywacja?

Jest wiele technik treningu mentalnego. Ja najczęściej skupiam się na wizualizacji startu do którego się przygotowywuję oraz na autohipnozie. Polega ona na wprawianu się w stan głębokiej relaksacji. W triathlonie, tak jak w każdym sporcie wytrzymałościowym, głowa odgrywa dużą rolę. Od naszej motywacji w danym dniu i wiary we własne umiejętności oraz od tego czy dobrze jesteśmy przygotowani psychicznie na wszelkie ewentualności może zależeć nasze zwycięstwo lub porażka. Niestety wielu zawodników nie docenia treningu mentalnego, a z mojego punktu widzenia jest on tak samo ważny jak trening fizyczny.

A talent?

Talent z pewnością jest pomocny, jednak w sportach wytrzymałościowych ma drugorzędne znaczenie. W triathlonie przede wszystkim liczy się ciężka praca i systematyczność. Każdy sport ma jasne zasady – im więcej dasz z siebie, tym więcej otrzymasz. To jest piękne. Sam nie wiem czy mam talent do triathlonu. Ale wiem, że jest to coś, co sprawia mi wielką przyjemność i cieszę się, że mogę się w tym realizować. Życzę każdemu, aby odkrył takie zajęcie, które stanie się ważną częścią jego życia i z którego będzie mógł czerpać inspirację.

Dziękuję za rozmowę. Powodzenia na Rugii.

10628572_368827506575662_7126312513956251984_n
Mrągowo 2014 r. fot. Paweł Murak

 

Izie Macutkiewicz, za nieocenioną pomoc przy realizacji materiału, serdecznie dziękujemy.