Chciałabym Wam powiedzieć z perspektywy osoby która nikłe miała pojęcie o kolarstwie jak to wszystko z boku wygląda.

To nie tak, że pojęcie moje poprawiło się niebotycznie, wcale nie, z nikłego można uznać je za mierne, ale ważne, że tendencja jest rosnąca. Wracając jednak do meritum.

W niedzielę bladym świtem, na raz niemalże, zwala się banda „facetów w rajtuzach” z pampersami na tyłkach, o nieskazitelnie gładkich łydeczkach. Kiedy już powypinają się ze swoich cennych rowerów o wadze mniejszej niż moja odświętna „mała” torebka, kaczym krokiem zmierzają do wodopoju kawowego, żeby zgodnie z kolarską tradycją spożyć espresso, a czasem ekspreso.  Oczywiście przed treningiem, trochę słabo wypłukiwać cenny magnez, więc zaraz po kawce ładujecie w siebie najrozmaitsze ampułeczki, tableteczki, izotoniki, wspomagacze, ulepszacze, ażeby nie zachwiać równowagi w przyrodzie.

Kwestia wstępnego pobudzenia i napojenia jest już załatwiona. Prowiant na drogę przedstawia się nie mniej ciekawie. Od magicznego activatora, po tony bananów, batoników energetycznych a i kiełbaski nierzadko, po słodkie buły i żele wszelakie. Tak się przypadkiem składa, że udało się zarejestrować procedery spożywania ww ingrediencji. W szeregach Kolarskiego Teamu kwitnie nam mały talent filmowy. Nie wiem tylko czy miało być to kino akcji czy z kamerą wśród zwierząt, niemniej jednak, proszę…

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=bgehk-_q3f8

Nie zbaczając jednak z tematu. Napojeni jesteście i najedzeni (w miarę), można zatem pomyśleć o ukochanych zabaweczkach. Zaczyna się więc masowe uderzenie w stronę serwisu! Każdy musi sprawdzić oponki, przerzutki, pochwalić się nową lampką, łańcuchem, zepsuć coś, żeby było co naprawiać i ogólnie zrobić małe zamieszanie. Smętna resztka, która nie zdążyła w pierwszej kolejności uderzyć na serwis kombinuje czym by tu swój rower ulepszyć. Może nowa owijka?! Może nowa koszulka/spodenki/skarpetki/kask/pedały? Najlepiej sobą rower tuningować, nie ma co oszczędzać na dobrej stylówce . Co bardziej śmiali uderzają w stronę ściany sławy i chwały, na której z wielkim pietyzmem Prezes Mrówka poukładał najfajniejsze zabaweczki z całej piaskownicy. Kiedy już poślinili się chwilę nad ołtarzykiem z korb, pedałów, i innych fikuśnych gadżetów, można zrobić zamianę na serwisie, albo też pozażywać lansu i poociekać wspaniałością przed sklepem, bądź też – co jest chyba najfajniejsze – pogadać sobie ze mną przy kawce!

Ku mojej wielkiej radości, coraz więcej z Was rozsmakowało się w czarnej kawce.  W dripach wszelakich, espressso z nakeda, kawach jakościowo odbiegających o miliardy lat świetlnych od tego co pijaliście w innych np sieciowych kawiarniach. Tyle kawowego.

Jednak czas goni zapalonych jeźdźców, bo wyjazd miał być o dziesiątej a tu już prawie jedenasta i trzeba się spieszyć.

Na początku wyglądaliście całkiem nieźle.

Przed

Jednak nie jest powiedziane, że nie można lepiej:

Kiedy już zebrali się wszyscy, kiedy z bidonów wylewały się mikstury na poprawienie szybkości, kiedy wreszcie każdy miał odpowiednie ciśnienie, a nogi same rwały się do jazdy, RUSZYLIŚCIE.

Krajobraz przypominał nieco ten po najeździe wikingów na jakąś wioseczkę nieszczęsną. Ale i tak było fajnie.

Zatem jeździcie: http://vimeo.com/75160456

Podsumowując, Kolarski Team rośnie w siłę! Jest moc, noga podaje i plus miliard do wspaniałości możecie sobie przyznać.

http://vimeo.com/71290288

Pozdrawiam serdecznie.

Dobrej jazdy.